Strony

czwartek, 17 kwietnia 2014

Mała rzecz, a cieszy

Dziś chciałabym Wam pokazać taki mały gadżet, który zmniejsza objętość zapchania pralki o połowę. Jakiś czas temu odkryłam śliniaki z rynienką. Ktoś kto je stworzył musiał mieć w domu małe dziecko! Najpierw mieliśmy takiego silikonowego zwyklaka, a ostatnio odkryłam takie cudo.
 Śliniak od  Beaba. Nie dość, że ładny to bardzo funkcjonalny. Jedzenie, które z jakiegoś powodu ominęło buzię i leci prosto na świeżo umytą podłogę ląduje w śliniaku. Genialne w swojej prostocie. Lilka często też wybiera sobie jedzenie z kieszonki łyżeczką. Ona nawet rosół sobie stamtąd wybiera. Jedna ważna rzecz, śliniak nie jest bardzo szeroki, dlatego nadaje się też dla mniejszych dzieci. Poprzedni, który miałyśmy był na tyle szeroki, że Lilka zaczepiała o niego każdym ruchem ręki.
 
 

 

18 komentarzy:

  1. Mieliśmy podobny;) ale moj syn na widok slinaka dostaje niemalże spazmow;) tak samo jak mu sie zakłada gumowe spodnie rano do ogrodu:) ryk jakbyś Lagerfelda ubrała w koszulkę z dekoltem do pępka:)))
    Tylko na te dwie rzeczy tak protestuje;)
    Pozdrawiam;)

    Ps. Uwielbiam was czytac( i oglądać!!) do porannej kawy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahha to mnie rozbawiłaś tym porównaniem:) daj znac o ktorej wstajesz to bede ustawiać publikacje tak zebys akurat mogła popijać kawkę:) a co do sliniaka, u nas to jest nawet rytuał. Jak Lila jest głodna idzie do kuchni, bierze sliniak, podsuwa krzesło i krzyczy "ama". Jak juz sie najadla to zdejmuje sliniak i mowi "koniec":)
      Moze niedługo sama go umyje?
      Pozdrowki dla Was

      Usuń
    2. U nas śliniaki też są znienawidzone, podobnie jak smoczek i gryzak;) Ten wasz jest naprawdę piękny! Lila wygląda w nim anielsko;)

      Usuń
    3. U mnie tak samo na bakier ze sliniakami :( juz sie poddalam i nie uzywamy. Tak jak i z siedzeniem w krzeselku :) woli na zwyklym krzesle. Jyz sie przyzwyczailismy. Bluzke rano w miske w razie czego i z glowy :)

      Usuń
  2. Ale cudo. Fajna rzecz. Ale ten postęp idzie do przodu... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, mamy też taki podobny z rynienką, ale babybjorn. Niestety moja córcia zrezygnowała kilka miesięcy temu ze śliniaków (ewentualnie wchodzi w grę fartuszek) - jak tylko jej założe to szarpie go i drze się wniebogłosy. A że je wszystko rękoma to po wielu posiłkach przebieranie i wycieranie podłogi niestety...

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja uwielbiam te Wasze kolorystyczne zestawienia - jedno do drugiego zawsze pasuje, kolorki są naturalne i miłe dla oka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tymek ledwie tolerował bawełniane śliniaki, coś takiego by nie przeszło;) Ale wygląda stylowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u nas bez sliniaka nie ma posiłku :(

      Usuń
  6. Super jest ! :) Niedługo taki zamówię bo mój Aron już jutro dostanie swoją"pierwszą łyżeczkę":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no to pewnie:) beaba ma tez swietne małe silikonowe lyzeczki. Widzialas?

      Usuń
  7. My mamy podobne jednak najczęściej używamy fartuszka z ceraty ktory nam ciotka " Mada" podarowała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fartucha z ceraty tez uzywamy, ale do zadań specjalnych:)

      Usuń
  8. Bru nie miał śliniaka od trzydziestego drugiego, nie dzierży, a szkoda takie cacka są...;/

    OdpowiedzUsuń
  9. wzór jest prześliczny! muszę taki Zosi zamówić :) dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  10. An. czy mogłabyś napisać z czego wykonana jest miseczka Beaba? Nie mogę nigdzie w internecie znaleźć składu. Z góry dziękuje za odpowiedź. Pozdrawiam Dolores

    OdpowiedzUsuń