Strony

wtorek, 4 marca 2014

Nasz pierwszy dzień w pracy

Ten dzień wyobrażałam sobie od dawna. Właściwie od początku wiedziałam, że chcę wrócić do pracy. Najbardziej zależało mi na tym, żeby Lila miała możliwość uczęszczania do placówki Montessori. Uważałam, że tylko tam będzie miała możliwość rozwijania się w zgodzie ze sobą, bez kar i nagród, karnego jeżyka... Dodatkowo to miejsce miało swoją magię. Tak bardzo chciałam żeby to ona była najważniejsza, a nie np. nauczyciel. Wiedziałam, że w tym miejscu czeka ją dużo dobrego. Przygotowania do tego wielkiego dnia zaczęłyśmy już dawno. Zaczęło się od tego, że przesuwałam lekko Lilki drzemki. W dużej mierze też powrót do żłobka/pracy zmotywował mnie do myślenia o przerwaniu kp. Od dawna szykowałam Lili wyprawkę. Kupiłam takie kapciuszki żeby sama mogła je wkładać. Nabyłyśmy też śniadaniówkę żeby Lila mogła ze sobą zabierać drugie śniadanie. Komletowałam wyprawkę i z optymizmem wyobrażałam sobie jak cudownie będzie. W niedzielę wieczorem do późna prasowalam Lilkową pościel do żłobka. Z wielką dokładnością wygładzam każdy róg żeby wszystko było idealne. Podpisałam materiałowy worek. Miałam wyrzuty sumienia, że nie zdążyłam wyszyć jej imienia- tak jak 25 lat temu zrobiła to moja mama.  Wczoraj wstałam rano lekko podekscytowana myślałam: "Dziś jest ten dzień". Było mi trochę smutno, że Lila dorasta, jednak wiedziałam, że w tym miejscu nic złego nie może jej spotkać. O omówionej godzinie podekscytowane stawiłyśmy się w gabinecie Pani Dyrektor. I mój sen się skończył się. Pani Dyrektor poinformowała mnie, że dla Lili nie ma jednak miejsca, a ja otrzymałam wypowiedzenie... I magia tego miejsca skończyła się na zawsze.

88 komentarzy:

  1. Nie takiego zakończenia się spodziewałam!
    Przykro mi bardzo...
    Trzymajcie się dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie takiego powrotu się spodziewałam. Dzięki bardzo. Nawet nie wiecie ile mi te wszystkie komentarze dały. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Jezu. Dla mnie to ostatnie zdanie jak obuchem w głowę! Nie wyobrażam sobie jakie to uczucie musiało byc dla ciebie:( bardzo, bardzo mi przykro.
    I dlaczego tak nagle??? Nie było wcześniej jakiś rozmów z dyrektorka??? W szoku jestem ze tak mozna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Listopadowa, dla mnie to też była informacja zwalająca z nóg. Dlaczego nagle? Gdyby dali mi wypowiedzenie o tydzień wcześniej to bym mogła się odwoływać, bo byłam na wychowawczym jeszcze.

      Usuń
  3. Co za koszmar. I jak tu dziecku wytłumaczyć, że jednak nie do żłobka... A Ty pracowałaś wcześniej w tym miejscu, czy dopiero miałaś zacząć razem z Lilką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałyśmy zacząć razem. Dla Lilki teraz najważniejsza jest mama i tego się trzymam.

      Usuń
  4. Ostatnie dwa zdania czytałam dwa razy, by w pierwszej chwili myślałam, że coś źle zrozumiałam... Tak mi przykro! Nawet nie wyobrażam sobie, jak musiałaś się czuć. I jak to wszystko wytłumaczyć Lilce?? Koszmar jakiś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że ja jestem dla Lilki najważniejsza i tego będziemy się trzymać. Dzięki dziewczyny!

      Usuń
  5. No nie wierzę! Polityka prorodzinna...kurcze, ręce opadają :( współczuję, dużo siły dla Was i optymizmu! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to prawda, dzięki, pozdrawiamy

      Usuń
  6. No to derektorka pojechała po bandzie nieźle, aż mnie ciarki przeszły :\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, nie życzyłabym nikomu takiej sytuacji. Niestety z tego co piszecie to tak się niestety dzieje:(

      Usuń
  7. chyba żart? nadal nie wierzę, że takie rzeczy się dzieją..... moją przyjaciółkę spotkała podobna historia, po powrocie z macierzyńskiego zaproponowano jej zamiast poprzedniego stanowiska biurowego zmianę na stanowisko w systemie 3-zmianowym przy taśmie produkcyjnej, pomijam, że nie miała o tym zielonego pojęcia......:/
    kocham nasze prorodzinne Państwo,
    nie pozdrawiam Pani dyrektor :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to Polska właśnie nie elegancja Francja. Z tego co opisujesz to kolezanka może podac firme do sądu. Pracownik musi wrócić na swoje stanowisko lub wyższe. Nie można mu zaproponować stanowiska niższego.
      Dzięki:)

      Usuń
    2. była u prawnika, ale pensja ta sama i tak wykombinowali jakoś to wszystko sprytnie, że nic nie dało się zrobić, jest na wychowawczym....

      Usuń
  8. Ania a co to za miejsce, gdzie, może napisz, bo nie chciałabym tam posłać swojego dziecka...takie zachowanie kłóci się z duchem Montesorri;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, już teraz mam inne podejście. Tak jak mawiała M.Montessori " Pomóż mi zrobić to samodzielnie" Mam nadzieje, że włąśnie Montessori pomoże mi zrobić kiedyś coś swojego;)

      Usuń
  9. Kochana. Opisz koniecznie ten żłobek. Takie placówki powinno sie opisać. Cholera.

    OdpowiedzUsuń
  10. jakie to typowe dla mam wracających do dawnej pracy, sprzed ciąży... :) ja musiałam wziąść 7/8 etatu by nie mogli mnie zwolnić.. :/ POlsko kochana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to jest jedyny sposób żeby być chronionym.

      Usuń
  11. :( Też to przeszłam, tylko moja córka ma dopiero 10 m-cy. W dzień rozpoczęcia naszej przygody ze żłobkiem(tydzień temu) "Pani Prezes" doliczyła się swoich podopiecznych i uznała że Laura jednak się nie zmieści do jej grupy;( Dziwne, bardzo dziwne...Pozdrawiamy i trzymamy kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, monisława ta mi przykro. Ale wiesz, ja już swoje wypłakałam i z optymizmem patrzę w przyszłość. Zawsze myślę, że niektóre rzeczy dzieją się po coś. Czuję, że moje miejsce jest gdzie indziej. A Ty jak się trzymasz?

      Usuń
    2. Hej, pomyślałam, że podzielę się z Tobą dobra nowiną;)Znalazłam nowy żłobek- wspaniały.Teraz mogę szczerze przyznać, że w przypadku poprzedniego miejsca już przy pierwszej wizycie miałam pewne wątpliwości, ale nie umiałam ich sprecyzować i zwerbalizować;)Teraz mam w sobie spokój i pewność, że będzie dobrze. Widocznie tak miało być. Trzymam kciuki za Wasze wybory. Pozdrawiamy

      Usuń
    3. Wow! To swietne wieści! Trzymam kciuki zeby wszystko było dobrze:)

      Usuń
  12. Every day may not be good but there is always something good in every day.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak sobie czytałam posta, wybiegając w niedaleką przyszłość (troszkę smutno, troszkę podekscytowania) i zatkało mnie w końcówce :( Przykro mi, że po raz kolejny Mama została potraktowana w taki sposób... Ręce opadają!!! Kto do ch... ma nam rodzić nasze Skarby, nasze kolejne pokolenia ?? U mnie w firmie też jakieś dziwne rzeczy się dzieją (dotąd wszystkie mamy były bezpieczne po powrocie). Przez chwilę się tym nawet zdenerwowałam. Ślubny uspokojał. Zaczęłam szukać naszych praw i jak jedna z dziewczyn, również zamierzam się zabezpieczyć na kolejny rok. Dziwi mnie tylko, że ochronę otrzymam tylko redukując etat... Kolejny absurd naszej ojczyzny...
    Strasznie przykro, że biurokracja i bezduszność jest nawet w takich miejscach jak żłobek czy przedszkole i to działających w takim, a nie innym duchu. Rozumiem, że różnie się dzieje i czasem nie można podjąć innej decyzji, ale zawsze należy zrobić to z szacunkiem dla drugiej strony - zwłaszcza mamy i jej Szkraba.
    Brak słów.
    Trzymajcie się cieplutko!!!
    Pozdrawiamy z Wrocławia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosiek, dzięki no! Właśnie o to chodzi:)

      Usuń
  14. Kurna co za CHAMSTWO ! Wczoraj chyba był najgorszy dzień ze wszystkich ever - same złe rzeczy się wydarzyły :-(

    Ania przyjęłaś wypowiedzenie ? Czy może jakoś się wywinęłaś od tego ??

    Tak właśnie jak pisze Olga (którą też podczytuję ;p) powinnaś opisać co to za żłobek, który nie szanuje matek. Brak mi słów na takie zachowanie - tzn. mam słowa ale nie będę ich publicznie wypowiadać bo nie wypada :-(

    Trzymajcie się ! / kika1983 i Lila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki kika! Przyjęłam wypowiedzenie. A co do opisywania... Wiesz osoby, które mnie czytają i są w tematyce Montessori w wawie wiedzą o jaką placówkę chodzi. To mi wystarczy.
      A co tam u Was się wydarzyło? Jak chcesz to napisz na priv!
      Pozdrawiamy Lilutka

      Usuń
  15. Czytam Twojego bloga, mimo iż nie jestem jeszcze mamą. Powiem szczerze, że zawsze z zainteresowaniem, bo jakże blisko mi do Twojego wykształcenia I doświadczenia zawodowego.
    Nie martw się Aniu. Koniec jednej rzeczy, jest początkiem następnej. Nawet jeśli tego jeszcze nie widzisz:-) Wszystko z pewnością będzie dobrze. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie podejście! Nic się nie dzieje bez przyczyny, a gdzieś jeszcze jest to moje miejsce. jestem przekonana, że niedługo je znajdę.
      p.s. Zaciekawiłaś mnie swoim wykształceniem! Pisz;)

      Usuń
  16. napisałam pod poprzednim postem nie przeczytawszy tego, bardzo mi przykro, głowa do góry, we wszystkim można znaleźć coś pozytywnego (mam taką nadzieję).... Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, jest jeden największy pozytyw! Lila będzie miała mamę tylko dla siebie! Wykorzystamy to maksymalnie:)

      Usuń
  17. O matko! Jestem w szoku. Przeciez to jedna z wzorcowych placowek Montessori w Warszawie! Tak mi przykro, brak slow...
    Wejdz na strone PIMu, moze gdzies potrzebuja nauczyciela montessori i przyjeliby tez Lile.
    Dominika (wymienialam niedawno maile z Toba o zlobku, montessori)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak właśnie stało. Ciąglę myślę, że to chyba jednak zły sen. Napiszę niedługo do Ciebie meila;) Pozdrowienia dla Ciebie i Niny

      Usuń
  18. Jestem w szoku! To takie Polskie. Tyle się o tym mówiło w tv i jak widać nic się nie zmieniło.

    Strasznie jest mi przykro z tego powodu. Mam nadzieję, że znajdziesz pracę, a Lil wspaniał żłobek! Oby wszystko się ułożyło!

    Pozdrawiamy z Zuzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki dziewczyny:) Pozdrawiamy

      Usuń
  19. Przykro mi bardzo... :( takie dwie wiadomości,Mała do żłobka nie pójdzie ,a Ty pracę straciłaś :/ Nie mogła coś wcześniej powiedzieć ,tak się szykowałaś ,starałaś ,swój czas poświęciłaś! :(

    http://swiatamelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eh, no tak. Mogłam przecież zostać na wychowawczym. :(

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Mi też, chociaż jest już lepiej:)

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. Mi też i to bardzo, ale wiem, że będzie dobrze!

      Usuń
  22. Co za świństwo....brak słów. Współczuję Wam

    OdpowiedzUsuń
  23. Coooo?!?! Pomyślałam, że Lili może nie chciała bawić się z dziećmi, czy może przeziębiła się, ale końcówka mnie totalnie dobiła!
    Znam nie jedną taką sytację powrotu do pracy i wypowiedzenia jeszcze w ten sam dzień, ale w tej sytuacji wygląda to inaczej...tu jest jeszcze dziecko, które nastawiane było już na zmiany! Przypuszczam jednak, że wiedziała, że jak wcześniej powied Ci, że Lilki nie przyjmą, to znajdziesz rozwiàzanie by wrócić na inny okres czasu i nie będà mogli Cię zwolnić. Bo byłaby taka możliwość, nie?
    Dawaj natychmiast namiary na to przedszkole. Rodzice powinni wiedzieć o takich sytuacjach!

    Szok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lila jest chora, ale to inna historia.
      Ja nigdy jeszcze nie spotkałam się z taką sytuacją... Dokładnie tak. Po prostu chciano mnie zwolnić już wcześniej. Nie wiem po co tylko ten cynizm?!?! Jeszcze w styczniu Dyr. pytała mnie czy karmię piersią, bo jakby co to zawsze znajdę miejsce żeby spokojnie ja nakarmic. Oh ja naiwna...

      Usuń
  24. Aniu bardzo mi przykro. Ja też z grona tych, które spotkało podobne wydarzenie. Po 15-tu latach pracy i drugim dziecku okazało się, że nie jestem już potrzebna w firmie. Nie wiem jak dodać otuchy bo sama przeżywam to do teraz. Wydaje mi się, że strata pracy w tym życiowym momencie uderza bardziej w poczucie własnej wartości matki, bo nie ma szans,żeby po okresie zajmowania się dzieckiem nie czuć lęku przed tym, że wypadło się z obiegu, że świat szedł do przodu w trakcie gdy my zmieniałyśmy pieluchy.. Właśnie dlatego matki wracające do pracy potrzebują wsparcia by móc wystartować i znów rozwinąć skrzydła na tym polu. Zamiast tego tak często te skrzydła im się podcina..
    Życzę żebyś jak najszybciej mogła powiedzieć "widzę już, że dobrze się stało jak się stało". Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to jest ten moment w życiu kiedy potrzebujesz potwierdzenia, że jesteś nie tylko wspaniałą matką... Niestety nie tym razem.
      Wiesz, już dziś jestem zadowolona z tego jak się stało. Jedynie boli mnie sposób w jaki mi to przekazano. Nie licząc się zupełnie z drugą osobą.
      Ewa, wierzę, że będzie dobrze i Tobie też tego życzę!

      Usuń
  25. Na początku myślałam, że to żart :-( Ale niestety... Strasznie mi przykro... i, że Lili się nie dostała, i że Ty pracę straciłaś :-( Co za baba z tej dyrektorki, że Cię wcześniej nie uprzedziła?? Koszmarny dzień więc macie :-( Ja również :-( Nawet nie chce mi się tego opisywać, ale łzy same kapią po policzkach :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a przed czym miała uprzedzać? że zwolnić chce??

      Usuń
    2. Wiesz, mogłaby uprzedzić, że planuje mnie zwolnić. To LIlce nie powtarzałabym od miesiąca, że idzie do przedszkola. Ona wszystko rozumie. A ja mogłabym spokojnie zostać na wychowawczym.

      Usuń
    3. centrumwszechswiata.pl Jutro będzie lepiej, zobaczysz!

      Usuń
    4. Dzięki kochana, dziś już rzeczywiście jest lepiej. I mam nadzieję, że u Was też :-)
      A co do anonima - to chyba nie jest to normalne, że dowiadujesz się o zwolnieniu w dniu kiedy wracasz do pracy??!! Jeśli pracodawca chce Cię zwolnić to chyba ma jakiś okres wypowiedzenia?

      Usuń
  26. Urok pracy w prywatnej placówce:/Niestety są to miejsca, w których dziś pracujesz a jutro na Twoje miejsce są 3 inne dziewczyny. Często dla kadry zarządzającej placówką jest to tylko firma a nie miejsce, w którym mama i dziecię jak i wychowawca powinni być traktowani podmiotowo. Choć z Twojego opisu wynika, że tu miało być wzorcowo.Wpółczuję serdecznie. Najbardziej chyba rozczarowania ludźmi, nie samą sytuacją, bo tu wierzę, że sobie poradzicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest i te 3 następne dziewczyny też niedługo będą w ciąży i pójdą na wychowawczy. Tym akurat tak mocno się nie przejmuję. Natomiast sposób w jaki mi to przekazano jest nie do przyjęcia.

      Usuń
  27. No co za chamstwo to pojąć mi ciężko, tym bardziej, że sama wczoraj wróciłam do pracy a Ala poszła do żłobka.
    Nie mieści mi się w głowie jak można tak potraktować człowieka. Bez uprzedzenia, znaku jakiegoś. SZOK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też do końca uwierzyć nie mogę!
      Powodzenia dziewczyny!

      Usuń
  28. Dziewczyny, to musiała być dla Was straszna wiadomość. Aż brakuje mi słów na tego typu zachowania :(
    Trzymajcie się cieplutko!
    Klau_85 i Julka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Klau! Was też pozdrawiamy:)

      Usuń
  29. Słów brakuje, żeby skomentować tę sytuację. I fakt, że stało się to w przedszkolu jest jeszcze bardziej bulwersujący!
    Smutne jest też to, że podobnych "akcji" jest mnóstwo. A to bez wątpienia również wina naszego 'prorodzinnego państwa". Powinien istnieć jakiś realny system wspierania zatrudnianie młodych matek - ulgi podatkowe itp. - bo inaczej pracodawcom nigdy nie będzie się opłacało zatrudniać młodych matek.
    Tak czy inaczej, bardzo współczujemy! Ściskamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, też myślę, że coś powinno się zmienić. To, że jesteś chroniona przez rok jak wracasz na 7/8 etatu, a nie na cały jest absurdem. Dzięki buziaki dla Tymka

      Usuń
  30. O Boże, Ania.... tak mi przykro :((( Co za chamstwo!!! Jak dobrze, że Lili jeszcze tego nie rozumie, że nie jest 3letnim przedszkolakiem, który przez całe wakacje rozmawiał z mamą o przedszkolu :(


    Co to za masakra w ogóle... i rozumiem, że przy okazji łamanie praw pracowniczych, co? :( Tak mi przykro :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aliszia! No takie są realia. Szkoda mi tylko jej, bo od miesiąca jej o tym opowiadała. A wiesz, że to jest zgodne z prawem? Takie są polskie realia! Ale gdybym wrociła na 7/8 etatu to nie mogą mnie zwolnić przez rok. Spoko, powoli się zbieramy z tego dołka.

      Usuń
    2. To nie do konca tak, ze nie mogą zwolnic - zwolnić mogą zawsze, jedynie w takim przypadku masz na 100% wygraną w sądzie, więc się tego nie praktykuje, bo się po prostu nie opłaca. Ale innym mykiem jest zwalnianie dyscyplinarne, tez dosc czesto praktykowane. Czasem nawet czesciej, bo wtedy od dnia zwolnienia nie trzeba pracownikowi nic płacic. Oczywiscie, zawsze jest szansa, ze jesli to zwolnienie z art 52 było naciągane to tez wygrywasz w sadzie, ale pracodawca czesto liczy, ze pracownik do sądu jednak nie pojdzie ( bo to i problem, i prawnika trzeba opłacic, a i sprawy ciągana sie czasem latami). Mało tego, prawo jest tak skonstruowane, że nawet teraz, w okresie wypowiedzenia mozesz dostac dyscyplinarkę ( tak, tak, nawet jak jestes na l4 to mozesz ją dostac, tyle, ze wtedy jest ciut trudniej znalzc haka;). Chore to. A opcja z powrotem do pracy w niepełnym wymiarze godzin jako gwaranta utrzymania to juz jakies kuriozum...
      Trzymajcie się, czesto takie sytuacje odwracają się na dobre:) No i duzo zdrowia dla Lili ( my tez z gilem i temp:/)

      Usuń
  31. Hej, ja wracam do pracy za dwa tygodnie. Już wiem, że nie wrócę na swoje miejsce, bo stwierdzono, że nikt nie będzie nadrabiał ze mną tych miesięcy które spędziłam z dzieckiem, a dziewczyna, która przyszła na zastępstwo jest przecież ze sprawami na bieżąco. Ja mam dwoje małych dzieci, które chorują (bo dzieci koleżanek z pracy nie chorowały a ja wzięłam przecież raz zwolnienie na 3 dni), śmiem karmić piersią i upomnieć się o godzinę (przy pierwszym dziecku konsultowano z dwoma prawnikami czy można karmić rok), nie jestem dyspozycyjna i w ogóle to nie chce mi się pracować, bo śpieszę się do domu i nie biorę do domu pracy itd. Dodam, że pracuję w większości z kobietami, które mają dzieci i w państwowej firmie.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i trzymam za Was kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeżeli zależy Ci na tej pracy to wracaj na 7/8 etatu:) Ja też wiem, że teraz nie ma tam dla mnie miejsca, ale z miesiąc pewnie się okaże, że któraś ze współpracownic jest w ciązy, na zwolnieniu czy znajduja się winnych niedgodnych dla pracodawców stanach.
      Dzięki bardzo i Ty się nie daj!

      Usuń
  32. Wiesz, co? To ja już wolę mój państwowy żłobek. Może jest brzydki, może zabawki są z tandetnego plastiku, może mam zastrzeżenia co do kisielu, galaretek i ciasteczek... ale przynajmniej wiem, że panie, które tam pracują są traktowane fair, że niekt nie robi takich numerów... rodzicom i dzieciom :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, aż Ci zazdroszczę;) I takie ładne kitki Polci robią! :)

      Usuń
  33. Przykro mi bardzo aż łza mi poleciała..trzymajcie sie dziewczyny przytulcie do serduszka i wiecie co..to nie było miejsce warte Was.Lilusia zasługuje na miejsce gdzie ludzi traktuje sie po ludzku Ty również. Wierzę ze za jakiś czas jeszcze podziekujecie pani dyrektor i znajdziecie cudny żlobek dla obydwu. Sciskamy mama i Ignaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dzięki za te miłe słowa. Tak czytam i czytam te komentarze i coraz mi lepiej! Dzięki, że jesteście!

      Usuń
  34. Ja znam jedno Montessori nie daleko ul Madalińskiego .Zaprowadzałam tam dzieci ( bo pracowałam jako opiekunka )
    Prawda jest taka , że chodzą tam dzieci ambasadorów i td .
    Przykro mi bardzo , że panuję na tym świecie taka nie sprawiedliwość .
    Trzymaj się cieplutko .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Akurat to nie ta placówka. Pozdrowienia!

      Usuń
  35. Dziewczyny jesteśmy z Wami!!! Nie dociera do mnie że w tak brutalny sposób Was potraktowano- i to jeszcze w takiej placówce... Współczuję bardzo. Ciężko jest, wiem, ale dacie radę. Najważniejsze że macie siebie:D

    Pozdrowienia
    Monika i Igusia

    OdpowiedzUsuń
  36. Brzmi jak kiepski żart. Tak mi przykro Aniu. Zdaje sobie sprawę,że dziś w polsce stracić pracę można łatwo,zwłaszcza jak się jest kobieta,ale w takim przyjaznym miejscu,którym miało być to przedszkole i w tak okropny sposób to już staje się groteska. Ta pani chyba naprawdę zapomniała o etyce.zawodowej i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.. A może już nie pamięta,że 99%absolwentów pedagogiki to kobiety,które w większości będą miały dzieci?Może niech zacznie przyjmować pracownice z orzeczona menopauza? Niby placówka która czerpie wzorce z metody montessori a sama pani dyr wyszła na hipokrytke. Aniu,trzymaj się. Masz wykształcenie,doświadczenie,umiejętności. Rynek upomni się o dobrego specjalistę:) A może postawisz na swoje;))? Buziaki dziewczyny,
    Klara

    Ps.jestem blogowo nieobecna ale jak zobaczylam posta musiałam napisać. Sorki za błędy-pisze z tel

    OdpowiedzUsuń
  37. Z napięciem czytałam wpis, bo za 3 miesiące sama muszę wrócić do pracy, a synek od września do przedszkola.. i aż mi się gardło ścisnęło z przykrości :( Mam nadzieję, że sytuacja będzie miała swoje korzyści. Życzę z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  38. Wchodzę na bloga, patrzę - dużo komentarzy pod ostatnim postem tzn. że Twój powrót do pracy pewnie wywołał burzliwą dyskusję. O jakże się zdziwiłam jak przeczytałam ostatnie zdania....Po prostu mnie zatkało!
    No i miałam rację, że wywiązała się dyskusja, ale nie taki jej temat miałam na myśli. Brak mi słów po prostu nawet by to skomentować. Napiszę więc tylko za resztą - najważniejsze, że Lila ma tak wspaniałą mamę czyli Ciebie!

    Pozdrawiam serdecznie,
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  39. Współczuję, ja wróciłam do pracy na 7/8 etatu za radą kardowej, bo kilka miesięcy wcześniej zwolniono w moim urzędzie 7 osób, w tym młodą mamę, która wróciła po macierzyńskim. Niby przez rok jestem chroniona, ale na jesieni będą wybory więc nie wiadomo czy nie przyjdzie "nowa miotła, która będzie robiła swoje porządki". Nie jest łatwo, nie wróciłam na swoje stanowisko, bo jeszcze jak pracowałam i nie przeszłam na zwolnienie już inna osoba szykowała się na moje miejsce, ale jakoś daję radę. Pozdrawiam serdecznie, będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Marta! Przepraszam, skasowałam przez przypadek Twoj komentarz. Wklejam go z meila:Nowy komentarz do posta "Nasz pierwszy dzień w pracy" dodany przez Marta :

    Ja w styczniu przeżyłam podobną sytuację. Miałam wrócić do pracy po urlopie wychowawczym, 2 tygodnie przed powrotem byłam u dyrektora i szczerze z nim porozmawiałam na temat kłopotów zdrowotnych mojego synka, a dyrektor obiecał mi, że spróbuję zmienić stanowisko. W dzień powrotu do pracy zamiast zmiany stanowiska dowiedziałam się, że dostanę wypowiedzenie. Byłam już niewygodnym pracownikiem, a moja szczerość okazała się zgubna. Popłakałam dwa dni, a teraz cieszę się, że tak się stało. Mam więcej czasu dla dzieci, dużo z nimi pracuję. I wiem, że jeszcze przyjdzie czas dla mnie, teraz najważniejsze są moje dzieci.

    Życzę Ci, aby wszystko ułożyło się po Twojej myśli. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Końcówka posta mnie zastrzeliła! :( :/
    Tak mi przykro kochane dziewczyny! :* :*
    Ale tak długo jak Was czytam to wiem, że zdolne i kreatywne jesteście i dacie sobie radę!!! :D
    Ściskamy mocno! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Trzymam kciuki, dasz radę! Sama z niepokojem wpatruję się w koniec mojego macierzyńskiego. Dobrze, że są nasze kochane maluchy.

    Ściskam
    An!

    OdpowiedzUsuń
  43. To jest możliwe TYLKO w naszym pięknym kraju......
    Mam podobne doświadczenia i widzę, że nie jedyna.....

    OdpowiedzUsuń
  44. OMG! W końcu mamy XXI wiek... masakra... Współczuję, ale głowa do góry! Ze wszystkiego można wyciągnąć pozytywne wnioski :) Pozdrawiam, Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń