Strony

czwartek, 6 września 2012

Leżaczkowo

Dziś będzie trochę kontrowersyjnie... Otóż w ferworze niemowlęcych zakupów cały czas wymyślam co tu by dokupić, aby było miło, łatwo i przyjemnie przez pierwsze chwile życia Lilki. Nie od dziś wiadomo, że pierwsze 3 miesiące życia dziecka to tzw. 4 trymestr. Dziecko w tym czasie uczy się przede wszystkim siebie, nas, otaczającego świata. Jest to okres niezwykle trudny zarówno dla nas (nieprzespane noce, czasem baby blues i inne sprawy związane z przybyciem nowego członka familii). Często nasze życie zmienia się o 180 stopni (ba! nawet o 360). Położna w szkole rodzenia powiedziała nam bardzo przydatną rzecz. Otóż dziecko jest ostatnim współlokatorem wprowadzającym się do 15 metrowego pokoju w akademiku. Tak, tak! Chodzi o to, że  to on się do nas przystosowuje, a nie my do niego. Oczywiście bez przesady. Chodzi mi tu bardziej o temperaturę panującą w domu i poziom hałasu. Jeżeli do tej pory zawsze lubiliśmy w domu chłodek, to nie ma sensu podkręcać kaloryfera na full, bo Małemu/-j jest zimno. Albo jeżeli zawsze mamy włączone radio, bo lubimy to też nie zmieniajmy tego diametralnie. Nie będzie to dobre, ani dla nas ani dla dziecka. 
Trochę odbiegłam od tematu. Kocham rożnego rodzaju gadżety. Sama śledzę nowinki i jeżeli coś mi wpadnie w oko to bardzo często mam to już na drugi dzień:) W tzw. biznesie dziecięcym jest od groma i trochę takich gadżetów. Cały czas pojawiają się nowości, a projektanci prześcigają się w swoich innowacyjnych pomysłach. Dziś będzie o jednym  z takich wynalazków, czyli o leżaczku, leżaczku-bujaczku, leżaczku bujaczku z wibracjami, leżaczku bujaczku z wibracjami i wejściem typu "jack" na podpięcie odtwarzacza MP3. Konfiguracji jest wiele. Jeszcze jakiś czas temu ślepo, nie zagłębiając się w temat stwierdziłam, że też taki będziemy mieć. Wszyscy mają to i my. Jednak jak zawsze zrobiłam mały research o tych leżaczkach i zmieniłam diametralnie zdanie. Leżaczek jest polecany dla maluszków od 3 miesiąca. Przyjrzyjmy się więc, co takiego w tym malutkim ciałku się zazwyczaj dzieje w tym czasie. Dziecko w 3 m.ż ( MOŻE, ale nie musi bo każde dziecko rozwija się inaczej i ma swój wbudowany wewnętrzny kod rozwoju):
  • potrafi leżeć w pozycji żabki, opierając się symetrycznie na przedarmionach i podnosić główkę tak wysoko, że jest w stanie widzieć prawie na wprost. Jest już tak silne, że wytrzyma w tej pozycji około 1 min.
  • kręci główką na boki, potrafi śledzić przedmiot po półkolu znajdujący się ok 15 cm. od twarzy
  • położone na plecach podejmuje pierwsze próby obrotu na bok
  • wytrwale ćwiczy sięganie, trzyma grzechotkę
  • rozwija percepcję wzrokową, zdobywa poczucie głębi i odkrywa, że świat jest w 3D, a nawet w 5D jak poczuję zapach mamy:)
  • coraz częściej leżąc na plecach poznaje swoje ciało (odkrywa, że ma stópki, uszy, drugą rączkę)
  • głuży (z naszego dzieciątka wydobywają się dźwieki gardłowe, tylnojęzykowe takie jak: ghu, ge, khe, także czasem tzw. "r" francuskie/gardłowe/. Najczęsciej dzieciątko wyśpiewuje te melodie jak jest zadowolone.)
No i teraz nastąpi napaść na LEŻACZEK. Jak dziecko ma robić te wszystkie NIEZWYKLE WAŻNE DLA ROZWOJU czynności będąc przypięte 3-pukntowymi pasami?
No właśnie! Nie może! Najlepszym miejscem dla dziecka jest podłoga. Tak, tak! Twarda podłoga. Rozkładamy koc, ewentualnie matę (ale na pewno taką bez pałąków z zabawkami, lusterkami, wibracjami, poduszeczkami) i obserwujemy jak nasze dziecię się próbuje obracać, łapać za nóżki, oglądać swoje łapki, leżąc na brzuchu obserwuje świat.  Po całym researchu uważam, że leżaczki są beee. Kiedyś w czasach pierwotnych nie było takich wynalazków "ułatwiających życie rodzicom". Sądzę też, że zapinając dziecko w takim ustrojstwie przywyczajamy je do siedzącego trybu życia, z którym w dzisiejszych czasach tak nieudolnie walczymy. A jak już widzę niektóre modele to mi kopara opada. Słodko-pierdząca kolorystyka, zielono-różowo-pomarańczowa przyprawia mnie o mdłości. Maluszki w takim wieku nie mogą być przestymulowane (dociera do nich za dużo bodźców). Różnego rodzaju zwisające, błyskotki, lustereczka, naciągane pozytywki. Wszystko w jednym czasie dla tak młodego układu nerwowego to stanowczo za dużo. A jak jeszcze do tego taki leżaczek nie ma możliwości blokowania płóz to już w ogóle... Samo jest w stanie wprawić się w ruch. Nie jest to dobre, jeżeli nie jest w pełni ukształtowany układ nerwowy i kręgosłup. O wibracjach w leżaczkach nie wspomne... Wibracje oddziałują na układ czucia głebokiego ( ukł. proprioceptywny /receptory tego układu znajdują się w ścięgnach i mięśniach/). Generalnie ten układ jest odpowiedzialny za to jak czujemy nasze ciało. Stymulowanie tak małego dziecka wibracjami jest niebezpieczne. W teorii integracji sensorycznej bardzo ostrożnie stosuje się wibracje. Jest to najsilniejsza stymulacja układu proprioceptywnego. 

Pewnie pojawi się pytanie: "No to jak inaczej?" albo "Jak Ty obiad ugotujesz?"
Do leżaczka zazwyczaj wkładmy dziecko kiedy nie śpi, nie jest zmęczone, jest aktywne. Ten czas powinno spędzić na podłodze poznając świat. Kiedy dziecko śpi (NIGDY w leżaczku) w łożeczku to wtedy możemy coś ugotować, posprzątać. Jak moja Lilcia będzie chciała być ze mną w kuchni to będę rozkładać koc lub matę na podłodze i tak będę miała wolne ręce. Można też w chuście... A poza tym w tym czasie  nie będziemy przecież gotować 3-daniowych dań i takie gotowanie nie powinno nam zająć więcej niż 40 minut. 
Jeżeli chodzi o matę to decydujemy się na taką:
www.ikea.com

Na to czasami będziemy małej dostawiać drewniany pałąk z zabawkami:
www.ikea.com niestety już niedostępny- upolowałam na Allegro

Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie za ten wpis. Ten post nie powstał tylko w opraciu o wiedzę teoretyczną. Nie pisałam go w oparciu o wikipedię i "wiedzę" wyczytana na forach. Hmm... pora się ujawnić:) Jestem pedagogiem specjalnym, logopedą i terapeutą integracji sensorycznej z kilkuletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi, więc możecie uznać moje "rady" w pewnym stopniu jako fachowe. Oczywiście decyzje podejmiecie same... Ale na prawdę warto zastanowić się co tak na prawdę pomaga naszym dzieciom w rozwoju, a co im przeszkadza. Nie wszystkie gadżety proponowane przez producentów są dobre dla prawidłowego rozwoju naszych dzieci. 
Pozdrawiam,
An.

30 komentarzy:

  1. dobry wybór, my też będziemy leżeć, obracać się i kręcić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z nas ekomamy będą:) hehe! Już nie mogę się doczekać:)

      Usuń
  2. Tez zakupie matkę. Leżaczek dostanę od kuzynki.. Baby Bjorn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy czy bede używać.. W razie W bedzie obecny :-)

      Usuń
    2. Baby Bjorn jest w miarę... Lepsze od tych wszystkich...:)

      Usuń
  3. bardzo daleko od linczu, ze wszystkim się zgadzam, obecne ohydne, przestylizowane, plastikowe zabawki mnie stresują, a co dopiero moje dziecko. my zostajemy przy kocyku, czarno-białych skromnych zabawkach, a potem zdecydowanie tradycyjne zabawki z drewna, fajnie, że już w IKEI jest ich spory wybór. psycholog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że też nie ma co przesadzać. dzieci mają inne potrzeby niż dorośli. na pewnym etapie właśnie te najbardziej kolorowe przedmioty wpływają na rozwój zmysłów.
      fakt, że są rzeczy stylowe i te ciut mniej ;)

      Usuń
    2. Trochę się nie zgodzę. Bardzo ważne jest wybieranie jak najabrdziej naturalnych przedmiotów do otoczenia dziecka. Chodzi mi zarówno o fakturę jak i kolor. Ogromna ilośc kolorów nie jest dobra dla dzieci. Ale nie ma co popadać w skrajności. Przytoczę tu cytat ze świetnej publikacji "RADOSNE DZIECKO"
      Niezbędnik Montessori od Narodzenia do Lat Trzech
      2008, SUSAN MAYCLIN STEPHENSON
      "Używanie drewnianych zabawek zamiast plastikowych pomaga dziecku doświadczać naturalnego świata, kolorów
      drzewa, jego cieni i słojów oraz różnej wagi, rozmiarów i gęstości. Dobra jakość tych zabawek uczy dziecko szacunku dla
      własnych zabawek i daję mu poczucie własnej wartości. Piękno i trwałość jest bardzo ważna dla dziecka w każdym wieku,
      gdyż wpływają one na jego gust, który formuje się w tym czasie.
      Ludzie, którzy we wczesnym dzieciństwie uczą się doceniać otaczające ich piękno potrafią z większą łatwością stworzyć
      piękny dom oraz piękny świat, kiedy już dorosną."
      Jak któś będzie zainteresowany to mogę dać linka do tej publikacji online:)

      Usuń
    3. :) Ja też absolutnie jestem za tym, żeby nie kupować zabawek fischer price;)
      będę unikać plastików jak tylko się da!
      aczkolwiek - jako artysta nie zgodzę się co do kolorów.
      Oczywiście odpowiednich na każdym etapie rozwoju.
      Mam też za sobą zajęcia z psychologii widzenia i pedagogiki, więc też trochę wiem o "co kamam" :)
      Prawda też taka, że co człowiek- to inny punkt widzenia, podobnie jest z psychologami jak i z każdą inną dziedziną nauki.

      Usuń
  4. bardzo się cieszę, że mam takie czytelniczki:) Niewiele osób zwraca uwagę na to czym otaczają dziecko. A jeżeli będziemy je otaczac plastikiem i oczotrzaskającymi kolorami to ono w życiu dorosłym też będzie miało takie wyczucie "stylu".

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Też jesteś pedagogiem? Ujawnij się:D

      Usuń
    2. Jestem :) lecz o innej specjalności (praca socjalna)... nieco mniej związanej z dzieciaczkami. Właściwie w zawodzie nigdy nie pracowałam :)
      ufff to jestem ujawniona ;D

      Usuń
  6. mam do Ciebie jedno pytanie dlaczego bez pałąków i zabawek
    cyt."Rozkładamy koc, ewentualnie matę (ale na pewno taką bez pałąków z zabawkami, lusterkami, wibracjami, poduszeczkami)"
    sama jestem w momencie wyboru akcesoriów dla Małego więc wszelkie rady mile widziane, szczególnie od fachowców :D

    pozdrawiam serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pałąki, czyli te półkola są zazwyczaj umocowane na stałe do maty. Zazwyczaj są w bardzo wyrazistych kolorach i skupiają uwagę dziecka przez cały czas jego pobytu na macie. Za dużo bodźców dla tak młodego układu nerwowego może właśnie grozić przestymulowaniem. Lepiej mieć matę która ma łagodne kolory i zdjemowany pałąk lub w ogóle najlepiej bez pałąka. Kładziemy zabwkę przed dzieckiem kiedy leży na brzuszku. Możemy zmieniać odległość od oczu dziecka. Zmienia się też postrzeganie głębi i ostrości.Będzie też prowokować do przemieszczania się. Jak dziecko leży na plecach i ogląda zabawki zawieszone na pałąku to tłem zazwyczaj jest sufit. No i zawsze są to te same zabawki. A jeżeli obserwuje przedmiot położny przed nim to ma okazję wytężać (ćwiczyć) wzrok, bo z tyłu jest inne tło.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Przynajmniej już wiem na co zwrócić uwagę i jak stymulować Maluszka :)
      a teraz pędzę czytać pozostałe komentarze ;)

      Usuń
  7. Ja musze przyznac ze przy pierwszym dziecku miałam tyle gadzetów ze głowa mała...zaczynajac od maty konczac na lezaczku bujaczku własnie.Ale byłam debiutujaca mama,bez takiego fachu jak Ty i miałam poczucie,ze jak wszyscy to wszyscy :)Tak było 3 lata temu,a dzis jestem mama po raz drugi miesiecznej panny i juz w ciazy wiedziałam,ze te kolorowe gadżety,to pozostawią po sobie pusty portfel,a niczego tak na prawdę nie wniosą w życie noworodka.
    Bo nie mówię o takim starszym dziecku,pół roku w górę,ale to też z umiarem,odpowiednio do wieku co by stymulować właśnie jego rozwój.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym tak do końca leżaczkowi nie mówiła nie :) (nie mówię tu o dziecku do tego magicznego trzeciego miesiąca) dzieci są róże, nas leżaczek często ratował. Po paru godzinach noszenia dziecka na rękach (mój nie znosi chust), tak małym mieszkaniu, że w wózku nie da się pojeździć po domu 20 minut w takim siedzisku to naprawdę bywa wybawienie. Zwłaszcza jak dziecko w tymże leżaku pobujane potrafiło się uspokoić.
    Co do mat mamy dostaliśmy na prezent i uważam, że zbędna młody nie bawił się na niej wcale, podobnie karuzela z zabawkami nad łóżeczkiem.
    Jak zwykle to życie zweryfikuje poglądy na wiele spraw :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez uwazam, ze życie często weryfikuje poglądy.U mnie było odwrotnie, przy pierwszym prawie zero gadzetów, za to godziny spędzone np na noszeniu, bujaniu etc. Potem kolezanki pokupowały lezaczki ( wersja samoczynnego bujania plus uspokajający dzwięk np szumu morza) i wszystkie były zachwycone ( dzieci takze). Cena za taki wynalazek jest spora, ale mając w pamieci nieprzespane noce ( i uwierz mi, rozłożenie maty w takim przypadku nie zdaje egzaminu) coraz powazniej rozwazam zakup np czegos takiego: http://allegro.pl/fisher-price-hustawka-kolyska-lezaczek-na-prad-hit-i2591168795.html
    pozdrawiam, dagmara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, to jest Twój wybór. Wyrażam tylko swoją opinię. Ja bym swojego dziecka do prądu nie podpięła...

      Usuń
  10. Też obstawiam tę matę z Ikea, za prostotę :)
    Bujaczek mamy sprezentowany, chyba najprostszy z możliwych, niepstrokaty (biały w niebieskie i czerwone autka) ;)
    Nie wiem czy będziemy używać, do tej pory byłam na tak, Twój post mi troszkę otworzył oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam do mnie na małe losowanko :)
    http://brzuchwchmurach.blogspot.com/2012/09/ubranka-dla-niemowlat-bubu.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  12. w moim przypadku bujaczek przydał się w momencie gdy zaczęłam podawać stałe pokarmy ok. 4 mc- dziecko już dość ruchliwe,jeszcze nie siedzące przypięte i lekko uniesione łatwo się karmiło. Głównie do tego służył nam bujaczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zamierzamy wprowadzać stałe pokarmy metodą BLW. Zaczyna się ją wtedy jak dziecko stabilnie siedzi w krzesełku. W 4m.? To wcześnie bardzo jak na stałe pokarmy.

      Usuń
    2. szybko zaczęłam, oczywiście stopniowo po troszku i po kolei ;)

      Usuń
  13. Brawo za ten post, wiem że stary ale dopiero się tu dokopłam. My tez mówimy "nie" leżaczkom i matom z przytwierdzonymi na stałe zabawkami (większość nie jest na stałe ale niestety na ogol rodzice nie zmieniają za często ich położenia), a także karuzelkom. Mamy mate, z pałąkami, ale takimi które da sie odczepić i które maja neutralny kolor. Czasem bawimy sie na samej macie, a czasem doczepiam pałąki i zawieszam jakaś zawieszke czy zabawkę do patrzenia, siegania, chwytania. Jeden przedmiot naraz, bez melodyjek, swiatelek. Czesciej coś z drewna lub tkaniny niż plastiku. Robimy tez sami mobilki-zawieszki do patrzenia. Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mamy identyczną matę i pałąk, sprawdzają się nadal przy młodszym niemowlaku i ... starszym trzylatku - jako bramka piłkarska. :)

    OdpowiedzUsuń