Strony

sobota, 6 października 2012

Matka na diecie...

Taaa dieta matki karmiącej.
Bye bye hambuksy

Wiem, że coś takiego nie istnieje (albo istnieje tylko w Polsce). Jak byłam w szpitalu to jadłam wszystko co dawali, bo przecież nie trzeba trzymać diety. Ale któregoś dnia mała miała taki ból brzucha, że nie mogłam jej uspokoić przez 2 godziny. Po godzinie wrzasków poprosiłam pielęgniarkę i ona pomogła małej zrobić kupę... Ewidentne bolał ją brzuch, bo jak tylko się "rozladowala" to zasnęła. Na drugi dzień gadalam z mamą i jej mówię jaka wieczorem była akcja. A ona na to: Co było na obiad? A na obiad był barszcz biały ( kwaśny) jakiś pulpet i marchewka z groszkiem. Mama była w szoku, że dają takie obiady na polożnictwie... No i teraz pytanie. Co z tą dieta? Trzymać nie trzymać? Dodam tylko, ze mnie wzdymają rożne warzywa, więc może Lilkę też? Napiszcie co myślicie. A jeżeli same trzymajcie jakaś dietę antywzdymającą to napiszcie czego unikać.

38 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie po tej stronie Kochana, więc nie pomogę, ale jedna moja kumpela je wszystko i jest ok a druga niestety mui uważać chociażby na nabial i nic smazonego.. Chyba nie ma reguły:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mysle ze to sprawa indywidualna ale zdecydowanie jesc wszystko i obserwowac i w miare koniecznosci wykluczyc tylko to co problem sprawia. Jasne ze kazdy czlowiek/dziecko na rozne rzeczy w rozny sposob reaguje. Mysmy musiały na jakiś czas mleko odstawić. Ale pamietaj ze to nie jest na zawsze. Za pare tygodni układ pokarmowy malutkiej będzie już sprawniej działał i na te same produkty będzie o wiele lepiej reagować. Ja powolutku po jakimś czasie zaczełąm mleko wprwoadzac i juz bez problemu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak u Was się objawiała alergia na mleko?

      Usuń
  3. Ja dostałam po porodzie jaka na twardo w sosie majonezowym :(
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezłe dania dają na położnictwie. U mnie do jednego z obiadów podali tak kwaśne ogórki kiszone z cebulą w occie, że nawet mąż się krzywił jak spróbował.

      Usuń
  4. Trzymac, trzymac;) Ja z moim Jaskiem musialam sie b.pilnowac!
    Wystrczy, ze zjadlam cos ciezszego t juz go brzuch bolal. A po zjedzeniu przeze mnie slodyczy dostawal wysypke;(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie jem słodyczy, bo to sama chemia. Ale drożdżówka z kruszonką to i owszem:)

      Usuń
  5. Ja jadłam wszystko poza potrawami typowo wzdymającymi czyli cebula, por etc i pomaranczami.
    I powiem Ci, ze u mnie maluch lubil raczej tluste potrawy... tzn. tak mi sie wydaje, ale jak mama dobrze zjadla to i nocki byly spokojniutkie.
    Ale kazde dziecko ma inaczej, indywidualna sprawa... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. constance ty lepiej wpierniczaj pysznosci poki mozesz:)))
      ja żaluje, ze jadlam tak mało slodyczy w ciąży:((((

      Usuń
  7. Chęnie poczytam rady innych mam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. z tego co wiem na samym początku trzeba bardzo uważać. powolutku wprowadzać rózne produktu i patrzeć jak reaguje po każdym.
    u mnie Brunio raz miał taką wysypkę ( może po jabłuszku?!), że teraz jestem bardzo ostrożna i bardzo głodna. jak widzę słodycze to mam - jakby to ujęła bagerowa- kurwiki w oczach:))
    a moja dieta poki co wygląda tak:
    rano-:
    inka z blonnikiem
    kocioł kaszy jaglanej z platkami migdałow i suszoną zurawiną
    1 bułka razowa z oliwą z oliwek i sałatą z ogrodka i ogorem surowym
    południe:
    gotowany/ pieczony indyk
    gotowane warzywa tj. marchew/ pyrki/dynia/buraki
    pieczona cukinia z oliwa
    wszytsko jałowe tzn bez soli ew. ciut ziół : bazylia/ zioła prow.
    wieczor:
    znów bułka/ bułki :) z sałatą i ogorem, czasem posypię pestkami z dyni
    w miedzyczasie wypijam 4 inki, 2 herbaty na laktację, litry wody mineralnej.
    no i obzeram się waflami ryżowymi.
    jak bruno skoczy miesiac zaczne szalec- tzn wprowadzę powoli ciut serka białego/ badz plaster zoltego
    pomidora itp itd.
    a za rok wpiernicze 40 snikers/ upiję się piwem/ pojde do maka i wszytsko o czym marzę.....
    to tyle:) pozdrawiamy i całujemy
    p.s. napisz czym ty się oszczędzasz:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie jem smazonego i wzdymajacych warzyw. Nie jem tez słodyczy. A resztę jem normalnie i jest ok. Ale nie mam za bardzo apetytu.

      Usuń
    2. co ty?!
      normalnie zółty ser/ wedlinę?
      a jakie mięso?
      a jakie warzywa surowe wcinasz?
      napisz, bo ja tak boję się zaryzykować:(

      Usuń
    3. olga biedactwo jakbym jadła tylko takie rzeczy też bym miała te kurwiki w oczach ;)

      Usuń
    4. No jem, jem. Chyba bym zwariowała jakbym nie jadła. Ja stosuję tą dietę: http://szpitalmadalinskiego.pl/sites/default/files/dieta-karmienie.pdf
      wydrukowała sobie i wisi na lodówce. Odkąd wróciłyśmy ze szpitala skończyły sie porblemy z brzuszkiem. Codziennie dodaję coś nowego żeby zobaczy jak mała reaguje. Wczoraj np. zamaist zwykłej kawy zbożowej wypiłam moją ukochaną inkę korzenną ( a jest cynamonem, kardamonem).
      Nowe rzeczy jem rano, żeby ewentualnie w razie pojawienia się kolki/bólu brzucha nie miec zarwanej nocy. A spokojnie móc obserwowac ją w ciągu dnia.

      Usuń
  9. Bez przesady dziewczyny,jak zaczniecie myśleć o dietach to za chwilę zostaniecie na diecie NIC.
    Wiadomo,że każde dziecko jest INNE jednemu nic nie będzie po kapustach [np mojej] inne dostaną skrętu kiszek.
    Najważniejsze nie wpadać w paranoję.Ja przy pierwszym dziecku myślałam podobnie,każdy ból brzuszka wydawał mi się odbiciem na coś co ja zjadłam,wpadłam w czarną rozpacz i jadłam chyba chleb z masłem,a później to już sam chleb.KOSZMAR.Tak na prawdę dziecku mojemu nic nie było,ale podświadomie się bałam i tak na prawdę sama nie wiedziałam co jeść mogę,a co nie mogę.
    Tym razem byłam mądrzejsza i od początku jadam wszystko.Powoli czyli jeden dzień schabowe i obserwacja i tak ze wszystkim.Jestem pochłaniaczem coli,więc chyba już tydzień po porodzie próbowałam i nic z tych bąbelków złego sie nie przyczepiło.
    Podobno-ile w tym prawdy jest nie wiem-należy jeść to co się jadło w ciąży.
    Wiadomo,że te wzdymające można odstawić-dorosły się po nich czasami nie najlepiej czuje,a co dopiero młodzież ;)
    Także bez przesady i nie wpadaj w paranoję.

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...o pod tym sie podpisuje, madrze kobieta prawi;)

      Usuń
    2. Też tak myslę, ale dopóki Lilka nie skończy miesiąca staram się ostrożnie wprowadzac "podejrzane" produkty.

      Usuń
    3. ja tez daje sobei meisiąc,żeby potem przespac noc spokojnie:)

      Usuń
  10. Ja tam jem wszystko nawet herbe z citronom pije Tomasz zdrowy nic mu nie dolega, pierwszy miesiac sie czailam bo sie nasluchalam ze trzeba uwazac itp. Teraz to nawt jak widze ze tomasz cos nie moze kupy zrobic to zjem kapusty kiszonej i zaraz sie dziecinie wszystko reguluje. Wiadomo ze lepiej nie objesc sie bigosu ale tak to ja bym wszystko jadla;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Tomaszek ma smaki na polskie dania:)

      Usuń
  11. Ja też jestem w szoku, że w szpitalu dawali takie rzeczy do jedzenia. U mnie wszystko było lekkostrawne :)

    Po powrocie do domu nie trzymałam żadnej diety, ale to był błąd. Po paru tygodniach Gabi wyszły małe kropeczki na twarzy - ewidentnie coś z pokarmem - ale ja się tym nie przejmowałam. Kiedy miała DUŻE czerwone kropy pojechałam do lekarza i on stwierdził, że mam ograniczyć białko. Teraz jest już dobrze i twarz Gabi wygląda lepiej, ale to nie to samo, co po porodzie, więc coś jeszcze jem, co jej szkodzi.

    Tutaj masz więcej info o diecie:
    ŚCIĄGA MAMY KARMIĄCEJ

    http://goo.gl/bkQat

    OdpowiedzUsuń
  12. https://www.facebook.com/Oczekujac/posts/348237461931588

    i jeszcze komentarze innych na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też byłam w szoku, że na położnictwie jedzenie nie jest dostosowane do potrzeb matek karmiących. Ja miałam pełne zaufanie, że to co nam podają, jest zgodne z najbardziej restrykcyjną dietą matki karmiącej, po czym okazało się, że wiele dzieci po podawanych tam matkom obiadkach miało problem z brzuszkami.
    Teraz w domu uważam, ale bez przesady - unikam dań typowo wzdymających, staram się nie jeść słodyczy, wyeliminowałam czosnek i cebulę, trochę mniej solę. Póki co nie mamy problemów.
    Wydaje mi się, że dieta to sprawa zupełnie indywidualna. Zobaczymy jak to się u nas rozwinie, ale mam nadzieję, że obejdzie się bez jakiś większych restrykcji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dietę stosowałam miesiąc, potem wyszła małej alergia na pomidory i to wszystko. Kolki miała jak nieodpowiednio jadła i tylko wtedy, po pomidorach natomiast bolał ją brzuch.
    Czosnku nigdy nie ograniczałam bo spadła mi odporność a jak mama jadła coś w ciąży to i dziecko zna ten smak :)
    Ale ja jem mało smażonego, ze słodyczy po porodzie wcinałam krówki na kg i to wszystko...
    Ale tak to jadłam to co zawsze, to na co miałam ochotę - wyznaję zasadę że to co dziecko dostawało w brzucho, nie zaszkodzi mu poza nim. W odpowiednich ilościach bo wiadomo, że jak dorosły naje się kotleta, kapusty z grzybami i popije colą to i jemu może zaszkodzić. Mi takie coś szkodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na początek witam mamusie imienniczki mojej córci :)))
    JA dietę trzymałam na początku. Czyli mało różnorodne to wszystko było.. Myślałam, że tak już będzie do końca karmienia piersią, Lila skończyła 3 miesiące a ja już od dawna pozwalam sobie zjeść hamburgera, frytki, kotlety... No widzę, że Mała nie cierpi z tego powodu więc co se będę żałować :)
    Najgorsze początki..

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurczę, a u nas coś się chyba dzieje... Mała robi z 12 kup dziennie i puszcza bączki jak stary... Do tego ma małe krostki na czole... Od dzis odstawiam nabiał, zobaczymy co będzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ma identycznie jak moja Zosia...Kupy kupami, taka ilosc u noworodka jest normalna, ale niepokoją mnie i te gazy ( Mała prezy sie i zaczyna krzyczec), i te krostki na buzi ( małe, z białymi koncówkami, tylko na twarzy):((( Ja nabiał odstawiłam juz dawno, ale zero efektu:((
      dagmara

      Usuń
    2. ale masz szczęscie, ze to tylko 12 kup dziennie:)))
      co do bąkow, to Brunia chyba w glosnosci nie pobije:)))
      no i jak się przy tym wygina:)

      Usuń
    3. i jak zachowuje się Lilka po porzuceniu nabiału?
      ja nie jem nabiału od początku, a Brunio też puszcza bączki głośne i się pręży- to po prostu stąd, że ukł pokarmowy nie jest dojrzały i po prostu wszystko do strawienia jest dla niego wyzwaniem. ja trzymam ścisła dietę a i tak widzę, że się męczy momentami:(
      trzeba przeczekać z 2 miesiące i będzie lepiej chyba:)
      pzdr!

      Usuń
    4. No lepiej, skonczyly sie nocne placze od 10 do 2 w nocy. Nawet w akcie desperacji kupiliśmy smoczek. Czekał dzielnie w szufladzie na awaryjną sytuację, a taka nie przyszła:) Chyba, że ma cudotwórczy wpływ i działa na odległośc:D

      Usuń
  17. Jetem na etapie szukania diety, ale Położna w szpitalu ( naprawdę mądra Kobieta) mówia żeby nie szaleć z dietami, że ważne żeby jeść z umiarem, raczej unikać cytrusów i obserwować Malucha.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie trzymałam żadnej diety, ale nie było takiej konieczności, bo dziewczyny nie reagowały w żaden sposób na to, co zjadłam... jesli obserwujesz, że po czyms mala czuje sie gorzej, to staraj sie tego unikac - ale nie ograniczaj z gory wszystkiego.... bo w koncu z czegos ten pokarm wyprodukowac musisz ;) a im bardziej wartosciowe rzeczy bedziesz jesc, tym bardziej wartosciowy bedziesz miala pokarm...

    OdpowiedzUsuń
  19. o masakra! dieta matki karmiącej, albo chleb z margaryną i kiełbasą, albo wszystko to, co może zaszkodzić maluchowi. Jak słyszę takie rzeczy, to nie wiem czy się smiać czy płakać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze Twoje dziecie bedzie bardziej tolerancyjne?

      Usuń
  20. Witam.
    Moja córcia ma prawie 8 lat. Od urodzenia miała potworne kolki.
    Co do diety Dziewczyny nie wiem co mam Wam napisać , ale tak jak ja uważałam, to chyba nikt no i skąd te kolki . Nic kwaśnego , gazowanego. Nauczyłam się masażu , odgazowywałam ją sama, okłady z ciepłej pieluszki ,ogrzać żelazkiem. Mogę wam polecić Debridad ja go stosowałam i to jej najbardziej pomagało chociaż nie 100%.
    Więc myślę, że niema co przesadzać z dietą.Wiadomo uważać trzeba,ale niektóre jadły co popadło i nic dzieciaczkom się nie działo.Pozdrawiam. Dużo dla Was zdrówka.

    OdpowiedzUsuń