Strony

środa, 13 sierpnia 2014

BibLILOteczka- wakacyjne hity

Te dwie kartonowe pozycje dostałyśmy tuż przed naszym wyjazdem na wakacje. Chciałam je zachować na czarną godzinę w podróży... Ale nie dałam rady! Musiałam je pokazać Lilce.





 Pierwsza z nich "Bardzo głodna gąsienica" to już książka kultowa. Wydana po raz pierwszy w 1969 r. Niesamowite, że zarówno treść jak i ilustracje są w tej książce tak ponadczasowe. Podczas gdy pierwszy raz ją czytałam Lilce już nie mogłam się doczekać kiedy przeczytam ją po raz drugi. W skrócie książka jest o rozwoju motyla taki jak znamy z biologii jajo-larwa (gąsienica)-poczwarka- motyl, ale przedstawiony w bardzo humorystyczny sposób, bo gąsienica miała dość nietypowy (jak na gąsienicę) gust kulinarny. 
Jadła jabłka, gruszki, lody, babeczkę i inne rarytasy i wciąż była bardzo głodna.
Podczas czytania książki dodatkowo dzieci uczą się liczyć (tak jak w Montessori) przez doświadczenie, czyli wkładając paluszek do dziurki w owocach (tak jak przegryzała się gąsienica).
Dodatkowo w sposób naturalny uczą się dni tygodnia.
Jednym słowem jest to jeden z must have w dziecięcej bibliotece. Serio!







Druga książka to nowość na polskim rynku. Również jest to książka wymagająca aktywności od dziecka. Zadaniem  dziecka jest dopasowanie kolorów do przedmiotów. Tak jak ze wszystkim dzieci muszą najpierw nabyć wiedzę biernie (czyli zrozumieć) po to żeby za jakiś czas użyć jej czynnie (nazywać kolory). Ta książka jest właśnie do tego idealna. Lilka wcześniej już wykazywała duże zainteresowanie nauką kolorów. Dzięki tej książce, w 2 tygodnie się tego nauczyła! Zaczyna już poprawnie nazywać podstawowe kolory.





"Bardzo głodna gąsienica"- Eric Carle
"Moja pierwsza książka o kolorach"- Eric Carle
Wydawnictwo Tatarak
dostępne tu- klik


A dla tych, którzy znają już "Bardzo głodną gąsienicę" mam niespodziankę,, którą dziś znalazłam na stronie Erica Carle. Malowanka, z której można zrobić wiele ciekawych rzeczy.




21 komentarzy:

  1. Mam gąsiennice, juz druga musiałam kupic bo pierwsza nie dała rady. Drugi egzemplarz mam w większym formacie:) sama tez o niej pisałam uwazam, że jest genialna:) tej drugiej nie znam- ale tez jeszcze za wcześnie u nas na nią. Za to mam też opowieść o biedronce- tego samego autora:) możesz powiększyć spokojnie swoją biblioteczkę o tę pozycję- jest tego warta:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki! to może Biedronkę kupimy Lilce na urodziny. Już lecę na Twojego bloga.

      Usuń
  2. podoba mi się! kupujemy!!!
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co teraz Alex lubi czytać?
      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. Super ze juz jesteście! Niecierpliwością czekamy na kolejne wpisy i recenzje. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że mam takie mobilizujące czytelniczki jak Ty:)

      Usuń
  4. Gąsienica to faktycznie obowiązkowa pozycja w dziecięcej biblioteczce. Lilka dostała ją w wieku rok i 2 miesiące. Uwielbiała. Teraz czasem też do niej wraca.
    Kolorów jeszcze nie widziałam. Zakupię, bo wydają się fajne. Lilka 2 tyg temu nauczyła się kolorów w jeden dzieñ! Na mazakach! :D Zaczeła mi nagle wymieniać: szary, pomarańczowy, czerwony, różowy, zielony, czarny...duże to opakowanie mazaków było hehe. A kilka dni temu leżąc w łóżku zaczęła: "żółta kołderka...cytrynka jest żółta...i banan jest żółty...kukurydza też...". Kopara mi opadła! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, o jaka zdolniacha! Bardzo mi się podoba Lili kuchnia! Daj fotki jakieś na blogu.

      Usuń
  5. Czy mogłaby mi Pani doradzić jak mogłabym zachęcić swoje dziecko do tego, aby zaczęło mówić? Jest w podobnym wieku tak jak Pani córeczka. Wiem, ze to nie jest wymówka, ale jestem zapracowaną mamą, wiecznie zmęczoną. Nie mam siły ciągle mówić (a wiem, ze powinnam), nie mam czasu usiąść i codziennie czytać czy pokazywać obrazki itp. Zaniedbuję swoje dziecko i chyba dlatego tak się dzieje.. Mimo to jest bardzo żywym dzieckiem, gada dużo, ale po swojemu, umie się samo sobą zająć, czyt.bawić. bardzo lubi dzieci, ale w okolicy nie ma innych małych dzieci i zwyczajnie nie ma z nimi kontaktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! A czytałaś mój wpis: http://liliija.blogspot.com/2014/03/jak-wspomagac-rozwoj-mowy.html

      A kto się zajmuje dzieckiem podczas Twojej nieobecności?
      Myślę też o stworzeniu kolejnego cyklu na blogu.. "Zabawki wspomagąjące rozwój mowy".
      Pozdrowienia

      Usuń
    2. Przeczytałam. Karmię piersią do tej pory, smoczków nie używałam, butelek też, w sumie wszystko na plus oprócz tego, że dziecku nie pomagam, nie stymuluję mowy. Właśnie o to chodzi, że dzieckiem zajmuję się głównie ja i połączenie pracy w domu oraz opieka jest męcząca :/ Chyba problem jest bardziej we mnie niż w dziecku ;)

      Usuń
    3. A proszę powiedzieć czy to już coś złego jak w tym wieku (22 miesiące) jeszcze nie mówi? Słyszałam o różnych przypadkach i może po prostu na razie nie ma nic, a za jakiś czas wybuchnie potokiem słów?

      Usuń
    4. Bardzo ciezko jest mi cokolwiek powiedziec kiedy nie widze dziecka. A jak jest z rozumieniem mowy?
      Moze chcesz napisać do mnie na priv? Moze cos poradzimy razem? liliija@interia.eu

      Usuń
    5. Różnie. Ona jest taką Zosią samosią i czasami posłucha a czasami nie jak o coś poproszę. Jak mówię to patrzy się i słucha, innym razem nie. Acha jak widzi dziecko to mówi dzidzi - to wynik tego, że jej powtarzałam to słowo jak widziałyśmy dziecko. W ogóle sprawia wrażenie osóbki, która chce coś powiedzieć, ale ... brakuje jej słów.

      Usuń
    6. Hmm, jedyne co mogę poradzic to konsultacja u logopedy. Poczekajcie jeszcze 2-3 miesiace i wybierzcie sie na wizyte.
      Wywnioskowałam, ze pracujesz w domu i ciezko Ci wygospodarować czas dla córki. A moze sprobuj wyznaczyć sobie pol godziny dziennie koedy tylko bawicie sie, czytacie, śpiewacie. Wyłącz telefon, nic nie rób innego w tym czasie.

      Usuń
  6. Czekam z niecierpliwością na cykl o zabawkach wspomagających rozwój mowy. Mam pytanie o bidon, widziałam u Was na foto kubek Beaba jak się sprawuje, co polecasz? Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bidon beaba bardzo fajny, ale jest sporo mniejszy niz Skip hop i na jeden spacer nam nie wystarcza, bo lilka bardzo duzo pije. Znow musimy kupic bidon skip hop, bo gdzies zgubiliśmy naszego z małpa.

      Usuń
  7. Mamy i też polecamy, Biedronkę również opisywałam- ale moim zdaniem to pozycja dla ciut starszego dziecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam wpis o biedronce u Ciebie i chyba sie nie skusze. Wydaje mi sie, ze to jest książka o tym, ze trzeba byc grzecznym. Mam racje?

      Usuń
    2. wiesz co może nie tyle co grzecznym ale zwraca uwagę na "przemoc" i ze nie warto być niemiłym, czy używać siły itd. Na pewno ma wartość edukacyjną ale dla starszego dziecka. Gąsienica jest w jednak w innym klimacie

      Usuń
  8. Kupiłam Nince niedawno dokładnie ten zestaw:) Gąsienicę bardzo lubi i śmieje się, kiedy wymieniam co jadła przez cały tydzień;),ale nie dotrwała jeszcze ani razu do momentu metamorfozy gąsienicy;) a "Kolory" wciąż czekają na swoją kolej, dla niespełna roczniaka ciut za trudne.
    Pozdrowienia,
    Dominika&Nina

    OdpowiedzUsuń