Mama z Lilą były bardzo grzeczne i dostały super prezencior-mufkę do naszej fury. Pierwsze testy już za nami. Dziś pierwszy raz jest temperatura na minusie, a w łapy cieplucho. Nie muszę też za każdym razem ściągać rękawiczek żeby dotknąć Lilkowego policzka lub cyknąć fotkę do instagramowej niedzieli. No boska jest! Aż chce się łapki tam wsunąć, prawda?
P.s. Jakby kto pytał, to mufka teutonia
